Hellioss Grill
Link 02.01.2009 :: 18:34 Komentuj (20)
Na pierwszy rzut postanowiłem udać się w miejsce, które nie kojarzy mi sie zbyt dobrze - bar o nazwie Hellioss Grill znajdujący się we wrocławskim Rynku. Pytanie: dlaczego nie kojarzy się dobrze? Wiadomo, że bar ten w znakomitej większości obsługuje klientów wracających z imprez lub wychodzących coś przekąsić w trakcie imprezki w centrum. W weekendowe noce pod lokalem ustawiają się naprawde spore kolejki. Logicznie rzecz biorąc przy takim ruchu i obrocie powinniśmy spodziewać się najwyższej jakości jedzenia. W rzeczywistości jednak jest inaczej, ponieważ większość klientów jest pod wpływem trunków wysokoprocentowych tudzież innych środków odurzających zmysł smaku. Mam wrażenie iż w lokalu panuje przekonanie, że można serwować byle co. Udając się do tego baru miałem ten fakt na uwadze, jednakże nie byłem nastawiony negatywnie, wręcz przeciwnie miałem nadzieję się miło zaskoczyć. Zaczęło się całkiem w porządku, za ladą ujrzałem miłą i uśmiechniętą dziewczynę. Zamówiłem knyszę z gyrosem i warzywami. Cena: 9,50zł - drogo, ale w końcu to sam środek miasta. Zapytałem czy mogę poprosić o zapakowanie knyszy na wynos ponieważ się spieszyłem, nie było żadnego problemu. W czasie gdy knysza była przygotowywana miałem okazję rozejrzeć się trochę po lokalu. Było parę minut po 17:00, w środku siedziała jedna osoba konsumująca jakiś zestaw z frytkami. W wystroju miejsca nie zauważyłem nic charakterystycznego ale raczej nie zachęca do pozostania w środku dłużej, a już na pewno nie nadaje się na romantyczną posiadówę z dziewczyną. Ot zwykły prosty bar. Knysza została przygotowana bardzo szybko, dziewczyna uwinęła się w imponującym wręcz czasie co naprawdę mnie zadowoliło bo bardzo się spieszyłem. Na szczęście nie musiałem udawać się zbyt daleko, dlatego po około 3 minutach miałem już okazję spróbować pierwszych kęsów. Na początek rzecz, którą bardzo w kebabach lubię - ziarenka kukurydzy konserwowej posypane po wierzchu – akcent na plus. Dalej nie było już jednak tak miło.. W pierwszym kęsie mięsa natknąłem się na chrząstki. Nie przeszkadza mi to specjalnie ale wiem, że wielu ludzi tego nie lubi. Mięso raczej słabo przyprawione, bez konkretnego charakteru, wysmażone chyba troszeczkę za słabo. Wraz z kolejnym kęsem kolejne nieprzyjemne odkrycie - połowa ogórka kiszonego, który absolutnie zdominował wszystkie inne składniki swoim bardzo kwaśnym smakiem. Pomidor - raczej niezbyt świeży i bez smaku. Do tego kapusta - biała oraz czerwona, pokrojona zdaje się na tarce, pewnie z braku czasu, w bardzo grube kawałki. W smaku kapusty wyczuwalna była mocna gorycz co wraz z kwaśnością ogórka, którego kawałków w bułce było naprawdę dużo dawało bardzo słabe połączenie. Jeśli już mowa o połączeniu wspomnę jeszcze o sosie, chociaż właściwie nie wiem czy jest o czym wspominać ponieważ było go istotnie niewiele. Nie wiem jednak czy to wada czy zaleta, sos był wodnisty, w smaku raczej nieciekawy. Przy zamawianiu nie można wybrać smaku sosu - jest jedynie czosnkowy, tak więc po tej knyszy jesteśmy skazani na nieprzyjemny oddech. Powinienem wspomnieć również o bułce, która wbrew pozorom ma duże znaczenie. Tutaj bułka tradycyjna jak przy knyszy, niemniej jednak sucha (mogło by być więcej sosu) i niezbyt dobrze podpieczona, co jest pewnie skutkiem ubocznym tak szybkiego przygotowania. Podsumowując, moje obawy się potwierdziły. Bar Hellioss jest nastawiony na masowy przerób klientów. Zdecydowanie nie polecam tego kebaba. Przejdzie jedynie w trakcie lub po imprezie, jak wiadomo po alkoholu dziewczyny w magiczny sposób stają się ładniejsze a kebaby smaczniejsze. Pamiętajcie jednak o swoich żołądkach i o tym jakie mogą być skutki jedzenia owej knyszy na drugi dzień.
Ogólna ocena 2/6 – odradzam.
Później dorzucę jeszcze zdjęcie opisywanego kebabu - w tej chwili nie mam możliwości.
Pozdrawiam
Wasz kebabowy smakosz.