wroclawskiekebaby at ownlog '06

Budka nad fosą przy Eurece


Link 19.01.2009 :: 18:59 Komentuj (11)
Jako że zrobiło się trochę cieplej postanowiłem zjeść coś w plenerze. Wybrałem się do budki przy skrzyżowaniu ulic Podwale i Kołątaja. Bar bez nazwy, tuż nad fosą. Przede mną w kolejce stały dwie osoby, miałem chwilę czasu aby przyjrzeć się menu. Wybór jest całkiem duży, knysze z kotletem, serem, tuńczykiem to w zasadzie standard ale knysza z wędzonym kurczakiem brzmi już dosyć egzotycznie i zaskakująco. Nie starczyło mi jednak na nią odwagi (może innym razem..). Kiedy nadeszła moja kolej zamówiłem tradycyjnie - z gyrosem. Do wyboru cała gama sosów: majonezowy, musztardowy, chrzanowy, czosnkowy, curry i meksykański. Miałem jeszcze potem jakieś spotkanie, wybrałem więc majonezowy. Cena - 8zł, dosyć wygórowana ale nie ma czemu się dziwić, miejsce jest ruchliwe i bar na pewno nie narzeka na brak klientów. Obsługująca dziewczyna zniknęła gdzieś w ciemnościach okienka, od razu domyśliłem się, że mięso jest odgrzewane w mikrofali ale nie traciłem nadziei na dobry kebab. Przygotowanie zajęło dobrych parę minut, knysza konstruowana była już bliżej okienka przez co mogłem zauważyć że dziewczyna bardzo starannie pakuje surówki i mięsko do bułki. Plusem lokalizacji baru jest to, że udając się przez most w stronę wzgórza partyzantów możemy z naszą knyszą wygodnie usiąść na ławeczce i konsumując oddawać się podziwianiu okolicznego krajobrazu. Zimą może nie jest za ładnie ale latem to piękne miejsce. Wracając do meritum, kebab prezentował się imponująco, a wręcz monumentalnie. Duża bułka była do granic możliwości wypełniona przysmakami. Na wierzchu spora porcja sosu, prażona cebulka i kukurydza. Miły początek chociaż nie jestem ogromnym fanem prażonej cebulki jej obecność mi nie przeszkadza, a wiem że dla wielu jest atutem. Idąc dalej duża ilość białej kapusty, bardzo drobno poszatkowanej i coś raczej rzadko spotykanego w kebabach - tarta marchewka. Lubię warzywa i muszę przyznać, że słodkawy smak marchewki ładnie komponował się z delikatnym smakiem sosu. Kapusta jak to przeważnie bywa była niestety gorzka, nie wiem do końca z czego to może wynikać, może dzieje się tak kiedy za długo leży? Dalej trafiłem na parę cząstek pomidora, który niestety już na pewno świeży nie był i ogórka, pod którym w końcu pojawiło się mięsko. Pojawiło się równie szybko jak znikło - chyba lepiej było by zamówić knyszę wegetariańską. Mięsa było bardzo mało, dosłownie kilka kawałeczków. Do tego potwierdziły się moje wcześniejsze obawy co do odgrzewania go w mikrofalówce.. O smaku nie będę się wypowiadać bo go nie było. Na dole bułki trochę korniszonów, które nieźle pasowały do sosu i całą masa czerwonej kapusty, która nie pasowała do niczego. Jeśli mam zebrać wszystkie wrażenia muszę wspomnieć, że sosu było naprawdę dużo, był też całkiem smaczny ale mam nadzieję, że dobrze się spiera.. Kebab był tak wyładowany 'farszem' że naprawdę ciężko się jadło, próbowałem się nie uświnić ale próby skończyły się fiaskiem. Buty, spodnie i kurtkę miałem całe w sosie. Głównie za sprawą ogromnego liścia sałaty, pomimo że dodawał całej knyszy świeżości było go cholernie trudno zjeść tak żeby się nie upaćkać. Bułka jak już wspominałem była bardzo duża, dobrze podpieczona, lekko chrupiąca i smaczna, ogólnie na plus. Rozpatrując wszelkie za i przeciw, kebab spod Eureki muszę ocenić surowo. Zamawiając knyszę z gyrosem za 8zł oczekuje się bułki z mięsem i surówką, a nie z surówką i kawałkiem mięska.. Do tego tradycyjne i najprostsze oszustwo - górująca nad wszystkim kapusta. Dobry sos i wielkość bułki to niestety za mało na dobry kebab. Połączenie składników niestety nie oszałamia smakiem i całość jest trochę 'dworcowa' jeśli wiecie o czym mówię. Ogólnie nie polecam ale jeśli mieli byście ochotę spróbować to nie odradzam.

Ogólna ocena 2,5/6

Pozdrawiam
Wasz kebab-keb

Hellioss Grill


Link 02.01.2009 :: 18:34 Komentuj (20)
Na pierwszy rzut postanowiłem udać się w miejsce, które nie kojarzy mi sie zbyt dobrze - bar o nazwie Hellioss Grill znajdujący się we wrocławskim Rynku. Pytanie: dlaczego nie kojarzy się dobrze? Wiadomo, że bar ten w znakomitej większości obsługuje klientów wracających z imprez lub wychodzących coś przekąsić w trakcie imprezki w centrum. W weekendowe noce pod lokalem ustawiają się naprawde spore kolejki. Logicznie rzecz biorąc przy takim ruchu i obrocie powinniśmy spodziewać się najwyższej jakości jedzenia. W rzeczywistości jednak jest inaczej, ponieważ większość klientów jest pod wpływem trunków wysokoprocentowych tudzież innych środków odurzających zmysł smaku. Mam wrażenie iż w lokalu panuje przekonanie, że można serwować byle co. Udając się do tego baru miałem ten fakt na uwadze, jednakże nie byłem nastawiony negatywnie, wręcz przeciwnie miałem nadzieję się miło zaskoczyć. Zaczęło się całkiem w porządku, za ladą ujrzałem miłą i uśmiechniętą dziewczynę. Zamówiłem knyszę z gyrosem i warzywami. Cena: 9,50zł - drogo, ale w końcu to sam środek miasta. Zapytałem czy mogę poprosić o zapakowanie knyszy na wynos ponieważ się spieszyłem, nie było żadnego problemu. W czasie gdy knysza była przygotowywana miałem okazję rozejrzeć się trochę po lokalu. Było parę minut po 17:00, w środku siedziała jedna osoba konsumująca jakiś zestaw z frytkami. W wystroju miejsca nie zauważyłem nic charakterystycznego ale raczej nie zachęca do pozostania w środku dłużej, a już na pewno nie nadaje się na romantyczną posiadówę z dziewczyną. Ot zwykły prosty bar. Knysza została przygotowana bardzo szybko, dziewczyna uwinęła się w imponującym wręcz czasie co naprawdę mnie zadowoliło bo bardzo się spieszyłem. Na szczęście nie musiałem udawać się zbyt daleko, dlatego po około 3 minutach miałem już okazję spróbować pierwszych kęsów. Na początek rzecz, którą bardzo w kebabach lubię - ziarenka kukurydzy konserwowej posypane po wierzchu – akcent na plus. Dalej nie było już jednak tak miło.. W pierwszym kęsie mięsa natknąłem się na chrząstki. Nie przeszkadza mi to specjalnie ale wiem, że wielu ludzi tego nie lubi. Mięso raczej słabo przyprawione, bez konkretnego charakteru, wysmażone chyba troszeczkę za słabo. Wraz z kolejnym kęsem kolejne nieprzyjemne odkrycie - połowa ogórka kiszonego, który absolutnie zdominował wszystkie inne składniki swoim bardzo kwaśnym smakiem. Pomidor - raczej niezbyt świeży i bez smaku. Do tego kapusta - biała oraz czerwona, pokrojona zdaje się na tarce, pewnie z braku czasu, w bardzo grube kawałki. W smaku kapusty wyczuwalna była mocna gorycz co wraz z kwaśnością ogórka, którego kawałków w bułce było naprawdę dużo dawało bardzo słabe połączenie. Jeśli już mowa o połączeniu wspomnę jeszcze o sosie, chociaż właściwie nie wiem czy jest o czym wspominać ponieważ było go istotnie niewiele. Nie wiem jednak czy to wada czy zaleta, sos był wodnisty, w smaku raczej nieciekawy. Przy zamawianiu nie można wybrać smaku sosu - jest jedynie czosnkowy, tak więc po tej knyszy jesteśmy skazani na nieprzyjemny oddech. Powinienem wspomnieć również o bułce, która wbrew pozorom ma duże znaczenie. Tutaj bułka tradycyjna jak przy knyszy, niemniej jednak sucha (mogło by być więcej sosu) i niezbyt dobrze podpieczona, co jest pewnie skutkiem ubocznym tak szybkiego przygotowania. Podsumowując, moje obawy się potwierdziły. Bar Hellioss jest nastawiony na masowy przerób klientów. Zdecydowanie nie polecam tego kebaba. Przejdzie jedynie w trakcie lub po imprezie, jak wiadomo po alkoholu dziewczyny w magiczny sposób stają się ładniejsze a kebaby smaczniejsze. Pamiętajcie jednak o swoich żołądkach i o tym jakie mogą być skutki jedzenia owej knyszy na drugi dzień.

Ogólna ocena 2/6 – odradzam.

Później dorzucę jeszcze zdjęcie opisywanego kebabu - w tej chwili nie mam możliwości.

Pozdrawiam
Wasz kebabowy smakosz.


Link 01.01.2009 :: 20:17 Komentuj (3)
Witam serdecznie!

Blog, na którym się znajdujesz jest częścią projektu, o którym myślę od paru ładnych lat i jako że mamy nowy rok w końcu postanowiłem wprowadzić go w życie. Każdy wrocławianin i wrocławianka wie, że w mieście nie brakuje miejsc gdzie można zjeść kebab lub jak popularnie mówi się na to we Wrocławiu - knyszę. Ja, nie chwaląc się, z niejednej budki kebab już spożywałem, można nawet powiedzieć, że jestem swoistego rodzaju koneserem. Zaczynałem bardzo młodo, w parku przy szkole podstawowej, do której uczęszczałem otworzył się legendarny w pewnych kręgach 'Park Bar' (dzisiaj już nie istnieje). Byliśmy z kumplem z klasy pierwszymi klientami po otwarciu i dostaliśmy po darmowej knyszy. Stad pewnie wziął się mój sentyment do tego 'dania', które w każdym miejscu smakuje i wygląda zupełnie inaczej. Właśnie dlatego postanowiłem stworzyć pierwszy oficjalny ranking wrocławskich kebabów. Będzie on powstawać na bieżąco, na podstawie moich subiektywnych ocen. Oceny będę wystawać bezpośrednio po spożyciu danego kebaba z danego miejsca. Będę się poświęcać i jeść nawet tam gdzie wiem, że jest bardzo słabo - wszystko dla tego by wystawić ocenę na podstawie gorących wrażeń. Do recenzji będę starał się dodawać zdjęcie każdego kebaba, opis miejsca, obsługi, stosunek jakości do ceny itd... Oczywiście jeśli pomysł się sprawdzi, będziecie mogli podawać swoje propozycje kebabów, które można poddać ocenie. Możliwe, że również będę wstawiać recenzje innych autorów jeśli ktoś poczuje się zainspirowany do własnych testów. Blog niedługo dostanie dobry tematyczny layout. Spodziewajcie się pierwszej recenzji lada dzień.

Pozdrawiam
Wasz kebabowy degustator

Załóż bloga

Archiwum

2011
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

Kategorie

Linki

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl